Ucieczka do wsi: raj czy koszmar? zderzenie z rzeczywistością po pandemii!
Tęsknota za spokojem, a potem. szok!
Pandemia zmieniła nasze życie i wiele osób marzyło o ucieczce z zgiełku dużych miast na łono natury. Fala migracji do wsi była ogromna – aż 80 000 Londonczyków kupiło domy poza miastem! Czy ta decyzja była słuszna? Czy sielanka wiejskiego życia naprawdę istnieje? Sprawdzamy, co z tego wyszło. Wychodzi na to, że idealny obrazek z pocztówki często pęka jak bańka mydlana.
Żywność – luksus, a nie oczywistość!
Bianca Fincham, konsultantka ds. komunikacji, doświadczyła tego na własnej skórze. Po przeprowadzce do Kornwalii, szybko zrozumiała, że dostęp do świeżych produktów nie jest taki łatwy. „Tęsknię za wyborem w supermarketach w Londynie,” wyznaje. W Penzance wybór był spory, ale w okolicy brakowało solidnych supermarketów. Zamiast tego, liczyła na lokalnych rzeźników i wędkarzy, ale nawet to nie zawsze było wystarczające. Czy to koniec ery łatwego dostępu do jedzenia?
Cegła, kurz i krowy na drodze!
Elizabeth Metcalfe, redaktor naczelna magazynu House & Garden, również nie miała łatwo. Jej dom na posiadłości Knepp w Sussex okazał się położony na… ścieżce, którą regularnie okupuje stado długorogich krów. „Przez nie spóźniłam się na kilka pociągów!” – zdradza. Problemy z dostawami? Standard! Kurierzy często zostawiają paczki na głównej drodze, 2 km od domu. Czy to cena za wiejską idyllę?
Ogrzewanie? tylko na zamówienie!
Brak podłączenia do gazu to kolejny problem, z którym zmaga się Elizabeth. „Musimy zamawiać dostawy oleju co najmniej raz w roku. Jak skończy się zapas, nie ma ciepła ani gorącej wody!” – opowiada. To tylko jeden z przykładów, jak życie na wsi, choć malownicze, bywa logistycznym koszmarem. Warto się do tego przygotować!
Spokój… i samotność?
Cath i Jeremy Brown, założyciele studia projektowego Feldspar, początkowo mieli problemy z internetem i telefonem w Dartmoor. Jednak szybko odkryli zalety spokojnego życia i założyli swój biznes. „To był ogromny luksus, szczególnie podczas lockdownu” – przyznaje Jeremy. Zastąpiły się korki ruch uliczny krów, a zamiast sąsiadów – dzika przyroda. Choć życie w otoczeniu pól i farm wiąże się z walką z myszami i wiewiórkami, to dla nich jest to mała cena do zapłacenia za wiejską sielankę.
Nostalgia za miejskim zgiełkiem?
Rémy Mishon, dziennikarka z House & Garden, po przeprowadzce do Rye, szybko zrozumiała, że wiejskie życie nie jest tak różowe, jak się wydawało. Brak dostępu do transportu publicznego, błoto, martwe ptaki na trawniku… i ciągłe tapotanie w kominie. Mimo początkowych trudności, Rémy przyznaje, że widoki są piękne. Czy to oznacza, że tęskni za miejskim życiem?
Czy warto rzucić wszystko dla wsi?
Historia Marka Smitha, projektanta wnętrz, pokazuje, że decyzja o przeprowadzce na wieś to poważny krok. Choć docenia przestrzeń, widoki i świeże powietrze, tęskni za dynamicznym tempem życia w Londynie. Mimo wszystko, nie żałuje decyzji. Jak to ujął: „Kocha swój dom i ogród, a także znalazł wspaniałych przyjaciół”. Czyż to nie jest najważniejsze?