Kreatywny azyl w soho: jak projektanci stworzyli dom z etsy i balijskich skarbów
W samym sercu Nowego Jorku, w apartamencie na SoHo, rodzi się nie tylko design, ale i historia miłosna. Maximilian Eicke i Irina Kro Eicke, para projektantów i twórców, przekształcili wynajęte mieszkanie w prawdziwą artystyczną fortecę, gdzie każdy detal opowiada unikalną opowieść. To przestrzeń, która łączy w sobie funkcjonalność warsztatu, inspirację dla sesji zdjęciowych i przede wszystkim – dom.
Od wynajmu do laboratorium projektowego
Historia tej metamorfozy zaczęła się od przypadkowego spotkania z ofertą wynajmu. 3500-stopowy apartament na parterze, z piwnicą i antresolami, wydawał się idealnym miejscem do realizacji wizji. Zamiast składać ofertę zakupu, Maximilian i Irina zaproponowali właścicielowi warunek – możliwość przeprowadzenia kosmetycznych zmian. „Chcieliśmy, aby przestrzeń odzwierciedlała to, co kochamy i dlaczego przenieśliśmy się do Nowego Jorku” – wyjaśnia Maximilian, z dumą podkreślając, że traktują to jako wynajem.
Ich związek, który rozpoczął się osiem lat temu na Bali, od samego początku był nierozerwalnie związany z designem. To właśnie tam projektowali swój pierwszy wspólny projekt – dom, który stał się fundamentem ich kreatywnej współpracy. Irina, z wykształceniem w dziedzinie mody, wnosiła do projektów „najlepszy rodzaj inspiracji”, dopracowując kolory i tekstury z precyzją projektanta.
Pracowali już nad licznymi przestrzeniami, traktując je jako sceny do eksperymentów. Od Sag Harbor po Southampton, każde miejsce stawało się laboratorium, w którym testowali nowe pomysły i rozwiązania. SoHo okazało się idealnym miejscem – układ mieszkania idealnie wpisywał się w ich styl pracy. Parter, odizolowany od zgiełku ulicy i doświetlony witryniami dachowymi, stał się strefą wspólną – salonem, barem, kuchnią i przede wszystkim tłem dla sesji zdjęciowych Iriny.

Piwnica warsztatu, antresola prywatności
Pod parterem, rozległa piwnica o powierzchni 1500 stóp kwadratowych, zamieniła się w warsztat Maximiliana i archiwum jego projektów. Natomiast antresole, usytuowane nad przestrzenią mieszkalną, zapewniają im prywatną przestrzeń do odpoczynku. „Lubię czasami schować się przed światem” – wyznaje Maximilian.

Osobiste akcenty: dywan z etsy i balijski urok
Renowacje rozpoczęły się tuż po sprzedaży domu w Southampton. „Przez pierwsze dwa tygodnie spaliśmy dosłownie na materacu w salonie” – wspomina Maximilian ze śmiechem. Mimo to, nie zniechęciło ich to. Meble pojawiły się zanim zdecydowali się na kolor ścian, co narodziło szereg zabawnych sytuacji, jak na przykład manewrowanie 3000-funtowym stołem jadalnym z marmuru pod sufitami o wysokości 20 stóp. „Powinniśmy byli najpierw pomalować całą przestrzeń – to by zaoszczędziło nam tygodni problemów” – przyznaje z uśmiechem.
W jadalni dominuje monumentalny stół z marmuru, zaprojektowany przez Maximiliana. To jeden z jego wczesnych projektów, który stał się sercem parteru, idealnym miejscem na przyjęcia i sesje zdjęciowe. Irina podkreśla, że zawsze podziwiała ten stół, widząc go w showroomie Bridgehampton. Z kolei unikatowy dywan, który zdobi podłogę salonu, powstał z połączenia 12 mniejszych bieżników kupionych na Etsy. To kreatywne rozwiązanie, które pozwoliło zaoszczędzić na kosztach i dodało wnętrzu oryginalnego charakteru.

Mała przestrzeń, wielka inspiracja
Nawet najmniejsze zakątki w apartamencie emanują kreatywnością. W małej niszy przy sypialni, przeznaczonej na makijaż, Irina otacza się nadwyżkami materiałów tekstylnych z branży mody i customową materacem z pianki. W piwnicy, niedrogi stół bilardowy zyskał zupełnie nowy wygląd dzięki oklejeniu go japońskim papierem. Maximilian stworzył efektowny żyrandol z prostej lampy stołowej, osłony i doniczki z plastiku, pomalowanych w sprayu. To dowód na to, że inspirację można znaleźć wszędzie, nawet w najprostszych przedmiotach.
Na ścianach wiszą prace rodziców Maximiliana, którzy przez lata zajmowali się handlem sztuką. Znajdziemy tam obrazy Newtona Haydna 'Tony' Stubbinga, angielskiego malarza i projektanta mebli dla filmu Stanley'a Kubricka – „Mechanik”, gdzie można podziwiać oryginalne modele gipsowe. Maximilian przyznaje, że fascynują go twórcy o wielu talentach i pasjach.
Para planuje pozostać w tym apartamencie tak długo, jak pozwoli właściciel. Jednak nie spodziewaj się statycznego wnętrza – dom wciąż ewoluuje, stając się odzwierciedleniem ich kreatywnej podróży. „Przestrzeń nigdy nie wygląda tak samo” – podsumowuje Maximilian. „Co dwa, trzy tygodnie pojawiają się zmiany.”
n