Dylemat dekoratorski: minimalizm czy maksymalizm? poradnik dla zdeterminowanych

Czy kiedykolwiek stanąłeś przed wyborem, który wydaje się niemożliwy do pogodzenia? Wyobraź sobie wnętrze pełne wzorów i bogatych tkanin, a obok – przestrzeń urządzona w stylu skandynawskim, zdominowana przez biel i naturalne materiały. Takie rozterki przeżywa Fiona, która w liście do redakcji szuka odpowiedzi na pytanie, jak urządzić dom, który będzie odzwierciedleniem jej osobowości, a jednocześnie funkcjonalny i estetyczny.

Rozdarcie w sercu dekoratora: od chintzu do ascetyzmu

Fiona, jak wiele osób po rozstaniu, pragnie stworzyć przestrzeń, która będzie wyłącznie jej własnością. Z jednej strony fascynuje ją bogactwo i przepych, inspirowane stylem Alidad'a i Martin Brudnizki'ego, z drugiej – urzekają ją proste, stonowane wnętrza Rose Uniacke. Ta dualność, choć może wydawać się sprzeczna, jest w gruncie rzeczy bardzo ludzka. Jak zauważa psycholog, doceniamy kontrasty – słodko-słone, gorące-zimne, a także połączenia barw leżących na przeciwległych biegunach koła barw.

Warto jednak pamiętać, że zarówno minimalizm, jak i maksymalizm wymagają talentu i dyscypliny. Kluczem jest umiejętność zatrzymania się – wiedzieć, kiedy dodać kolejny element, a kiedy odjąć. Alidad podkreśla, że „słownictwo jest takie samo”, niezależnie od wybranej estetyki. To, co odróżnia dobre wnętrze, to przede wszystkim przemyślana kompozycja i dbałość o detale.

Funkcja ponad formą: czy to możliwe w obu stylach?

Funkcja ponad formą: czy to możliwe w obu stylach?

Przede wszystkim należy wziąć pod uwagę charakter przestrzeni, którą mamy do dyspozycji. Czy jest to przytulny domek na wsi, czy przestronne mieszkanie w bloku? Czy lubimy jeść posiłki przed telewizorem, czy urządzamy huczne przyjęcia? Jak zauważa Tamsin Saunders, „nigdy nie zaczynamy od zera; pamiętajmy, kim jesteśmy, czym się interesujemy i jak żyjemy”. Próba stworzenia nowego „ja” może prowadzić do błędnych decyzji, zapominając o naszych dotychczasowych upodobaniach.

Moja własna historia jest tego dowodem. Kiedy przeniosłam się do większego domu, marzyłam o minimalistycznej sypialni, która miałaby mnie uspokajać. Niestety, okazało się, że nie potrafię żyć bez wzorów i kolorów. Jak mówi Henriette von Stockhausen, wzory i kolory mają „wybaczące właściwości” – potrafią odwrócić uwagę od niedoskonałości i dodać wnętrzu charakteru. Dobrze dobrane zasłony mogą optycznie podwyższyć sufit, a dywan z wełny perskiej ociepli chłodną podłogę.

Trzecia droga: harmonia w kontraście

Trzecia droga: harmonia w kontraście

Zamiast wybierać między minimalizmem a maksymalizmem, warto poszukać kompromisu. Można stworzyć przestrzeń, w której dominują stonowane kolory i proste formy, ale uzupełnić ją o wyraziste dodatki i meble. Albo postawić na bogate tkaniny i wzory, ale kontrolować ich ilość, aby wnętrze nie przytłoczyło. Pamiętajmy, że zarówno minimalizm, jak i maksymalizm mogą być dopasowane do naszych potrzeb i preferencji.

W końcu, nie ma jednej słusznej odpowiedzi. Jak podkreśla Tamsin, „nie ma jednej właściwej decyzji”. A Brandon Schubert przypomniał mi o badaniu Dana Gilberta, który udowodnił, że z czasem zaczynamy bardziej lubić przedmioty, które posiadamy. Więc, niezależnie od tego, którą ścieżkę wybierzesz, pamiętaj, że najważniejsze jest, abyś czuła się we własnym domu komfortowo i szczęśliwie.

Zamiast pytać „Czy to właściwa decyzja?”, zadaj sobie pytanie: „Czy to wnętrze odzwierciedla moją osobowość?”. A jeśli nie, zawsze możesz zmienić zasłony, pomalować ściany, a nawet dodać odrobinę chintzu.