Edward james i surrealizm: dom, który szalał jak chory żołądek
Wyobraźcie sobie dom, w którym ściany przypominają wnętrzności chorego psa, a łóżko jest wzorowane na trumnie Napoleona. Brzmi jak scenografia do filmu grozy? Niekoniecznie. To była rzeczywistość Monkton House, rezydencji Edwarda Jamesa, ekscentrycznego brytyjskiego arystokraty i mecenasa sztuki, który postanowił stworzyć surrealistyczne sanktuarium.
Lutyens kontra james: bitwa o estetykę
W 1935 roku, James, syn lorda Norwich, nabył Monkton House, zaprojektowany przez Sir Edwina Lutyensa, znanego architekta. Jednak zamiast docenić klasyczną elegancję, James uznał, że dom wymaga radykalnej metamorzy. „Chciałem się uwolnić od tego wiejskiego wyglądu, który Lutyens lubił” – deklarował. I tak, fasada Monkton House została przemalowana na metaliczny fiolet, drzwi wejściowe na różowy, a filary zamieniono w palmy, a rury spustowe na bambus. To był dopiero początek.

Dalí i james: surrealistyczny duet
Wnętrza Monkton House to prawdziwy majstersztyk surrealizmu. Współpraca Jamesa z Salvador Dalí zaowocowała projektem mebli, które wykraczały poza wszelkie konwencje. W salonie stanęły słynne sofy w kształcie ust z obrazu Dalego „Twarz Mae West”, początkowo czerwone, a później, na sugestię Jamesa, szokująco różowe. Jak wspomina Kathryn Johnson, kurator wystawy „Obiekty pożądania: Surrealizm i design”, James „nie mógł się nawet usiąść” na tej różowej sofie – nawet dla niego była to przesada!

Schiaparelli: moda staje się sztuką
Warto wspomnieć o wpływie Elsy Schiaparelli, włoskiej projektantce mody, która była bliską współpracowniczką Dalego. Jej kreacje, pełne surrealistycznych motywów, takich jak homary, gwiazdy czy odizolowane części ciała, zyskały uznanie i na stałe wpisały się do historii sztuki. Wystawa „Schiaparelli: Moda staje się sztuką” w Victoria and Albert Museum w Londynie przypomina o jej ogromnym wkładzie w rozwój surrealistycznego designu.

Surrealizm w designie: powrót do korzeni
Obecnie, w czasach niepewności politycznej i gospodarczej, obserwujemy ponowne zainteresowanie surrealizmem. Kathryn Johnson zauważa, że „często w takich czasach sztuka i kultura są szczególnie innowacyjne i żywe”. Surrealizm, który odrzuca konwencje i celebruje szaleństwo, wydaje się być odpowiedzią na chaos współczesnego świata. Przykładem jest Maison Colbert, dom Charlotte i Philipa Colberta, gdzie w łazience znajduje się wanna obsypana silikonowymi sutkami, a sypialnia wyposażona jest w zagłówek w kształcie macicy z akcesorią w postaci jajowodów. Philip Colbert tłumaczy, że motyw homara, nawiązujący do twórczości Dalego, jest dla niego „memento mori”, głębokim symbolem przemijania czasu.
Od monkton do współczesności: surrealizm wciąż żywy
Choć Monkton House przepadł w zapomnieniu po sprzedaży jego zawartości na aukcji w latach 80., surrealizm w designie wciąż kwitnie. Od niezwykłych lamp i świeczników po meble o zaskakujących kształtach – współcześni projektanci czerpią inspirację z wizji surrealistów. Jak zauważa Kathryn Johnson, „chodzi o to, by dać wolną rękę temu, co dzieje się w głowie”. To właśnie ta swoboda i brak ograniczeń sprawiają, że surrealizm pozostaje tak fascynujący i inspirujący.
W końcu, kto by pomyślał, że ściany pokryte sierścią psa mogą być synonimem przytulności? Edward James z pewnością tak uważał. I choć pomysł ten może budzić obrzydzenie, to właśnie w takich ekscentrycznych pomysłach tkwi siła surrealizmu – w odwadze łamania konwencji i kwestionowania rzeczywistości.
