przedsiebiorczosc

Ślub jak z bajki: florystka stworzyła ogrodową arkadię!

Deborah Grace, uznana florystka i właścicielka LVF Creative Studio, połączyła miłość i pasję w niezapomniany sposób – urządziła swój własny ślub w otoczeniu kwiecistych instalacji, które zapierały dech w piersiach. Zamiast tradycyjnego, skromnego bukietu, Grace postawiła na prawdziwą eksplozję barw i form.

Od 4 nad ranem do późnych godzin nocnych: tydzień życia florystki

Życie florystki to nie tylko piękne kwiaty i zapachy. To także ciężka praca, wczesne poranki, walka z żywiołami i liczne wyzwania. Grace, która od 2015 roku tworzy kwiatowe kompozycje, przyzwyczaiła się do pracy za kulisami, ale kiedy nadszedł jej własny dzień, wszystko się zmieniło. W czerwcu 2022 roku, po zaręczynach w 2021 roku, postanowiła połączyć biznes z przyjemnością i zorganizować ślub na rodzinnej farmie kwiatów, Floriston w Suffolk.

„Zdecydowałam się na totalną eksplozję kolorów – od błękitu, przez róż, pomarańcz po fiolet – i mnóstwo instalacji, prawdziwy „zbiór największych hitów” moich projektów LVF” – wspomina Grace. Zebrała zespół 15 najlepszych florystów w kraju, zamówiła tysiące kwiatów od brytyjskich dostawców, w tym od swojej mamy z Floriston, i potraktowała własny ślub jak każdy inny projekt, z dokładną listą zadań do wykonania.

Emocje i pożegnanie z kontrolą

Emocje i pożegnanie z kontrolą

Kiedy Grace stanęła w kościele dzień przed ślubem, otoczona przez mnóstwo florystów, rozpłakała się. „Nagle dotarło do mnie, że to mój ślub” – wyznaje. Po raz pierwszy w życiu musiała oddać kontrolę nad swoim biznesem i zaufać zespołowi. „Było to trudne, ale mój zespół nie pozwolił mi wrócić do sali weselnej, dopóki nie skończyli! Kiedy w końcu zobaczyliśmy efekt ich pracy i wręczono mi bukiet, byłam wzruszona do łez.”

Kwiatowy raj w kościele i w namiocie

Kwiatowy raj w kościele i w namiocie

Ceremonia w kościele była intymna i pełna barw. Przy wejściu gości powitał imponujący, trzy metrowe, rzeźbiarskie łuk zdobiony słonecznicami, piwoniami i liliami pióropuszem. W środku kościoła kolumny wypełnione były delphinium, różami z ogrodu, słonecznicami i piwoniami – wszystko pochodzenia brytyjskiego. W namiocie weselnym goście podziwiali łuki kwiatowe, żyrandole z kwiatów oraz zawieszoną nad głowami floralną tornado, stworzoną z tysięcy pojedynczo okablowanych kwiatów. Szczególnym akcentem był bukiet panny młodej, ozdobiony clematis 'I Love Purple', wykonany przez jedną z jej najstarszych przyjaciółek i koleżanki florystki, Jo.

„Pamiętam, że dłonie mi się trzęsły, gdy widziałam 200 osób czekających na mnie w kościele. Ale kiedy zobaczyłam ten przepięknie zdobiony łuk, poczułam ekscytację. To była chwila, kiedy wszystko nabrało sensu” – opowiada Grace. „Podczas wymiany przysięg, czułam się jak w kokonie z kwiatów. To było magiczne.”

Grace nie zamieniłaby na nic tego wyjątkowego dnia, mimo że przypadał na najgorętszy okres w roku i szczyt sezonu dla florystów. Dzięki rodzinie, przyjaciołom i wyśmienitej ekipie florystów, jej ślub stał się spełnieniem marzeń – najpiękniejszym dniem w jej życiu.

n