Zrewolucjonizowała paryskie wnętrze: osobista historia projektu anne-sophie pailleret
W świecie luksusowych rezydencji, gdzie każdy detal ma znaczenie, a historia budynku jest równie ważna jak jego przyszłość, niewielu projektantów może poszczybić się możliwością metamorfozy całościowego pałacu w prestiżowej paryskiej dzielnicy XVI. Anne-Sophie Pailleret, uznana projektantka wnętrz, właśnie to przeżyła, tworząc przestrzeń, która łączy szacunek dla przeszłości z nowoczesną elegancją.
Wyzwaniem był nie rozmiar, ale oczekiwania
Zadanie zaprojektowania około 1000-metrowego apartamentu w stylu Art Nouveau, położonego w sercu Paryża, mogło przytłoczyć nawet najbardziej doświadczonego architekta. Ograniczenia dotyczące fasady i okien, a także konieczność zachowania historycznych elementów, takich jak gzymsy i sztukaterie, stanowiły poważne wyzwanie. Pailleret, znana z realizacji projektów o różnej skali – od hoteli i restauracji po prywatne rezydencje – podjęła się tego wyzwania z entuzjazmem. Jej firma, specjalizująca się również w produkcji mebli na zamówienie, pozwalała na swobodę w realizacji najśmielszych wizji, gdy standardowe rozwiązania okazywały się niewystarczające.
Klienci, planujący wykorzystywać pałac jako pied-à-terre przez kilka tygodni w roku, przekazali projektantce jasny przekaz: pragnęli wnętrza, które przenosi ogród do środka, nawet w najchłodniejsze dni. Poprosili również o inspirację w słowach: “jasny, szykowny, odważny”. I to wszystko.

Arcydzieło inspirowane art nouveau
Pailleret od początku dostrzegła potencjał tkwiący w organicznych kształtach charakterystycznych dla stylu Art Nouveau. Zamiast prostych kątów i kwadratów, zdecydowała się na zaokrąglone linie, które dominują w całym wnętrzu – od kopuły wejściowej z siedziskiem po korytarz prowadzący do sypialni głównej, z łukowymi oknami i falistym dywanem marki Codimat. To subtelne nawiązanie do ducha epoki, które nadaje wnętrzu wyjątkowy charakter.
Projektantka przestrzegała zasad umiaru w doborze materiałów, stawiając na gładki tynk, jasne drewno i naturalne tkaniny. To one podkreślają miękkie formy i tworzą atmosferę spokoju i relaksu. W salonie, obok mebli należących do klientów, znalazły się starodawne foteliki obite tkaniną Holland & Sherry, a także lampy ścienne autorstwa Francois Bazin.

Kwiaty w sercu paryża
Realizacja życzenia klientów – przeniesienie ogrodu do wnętrza – znalazła swoje odzwierciedlenie w kolorystyce. Pailleret postawiła na zieleń, róż i złoto, które odwołują się do letniej aury i kontrastują z kościowo-białym tynkiem, ceramicznymi elementami i marmurem. W salonie, dwa różowe Chesterfieldy zestawione zostały z dwoma fotelami klubowymi w kolorze leśnej zieleni, wszystko to na dywanie Codimat z wirującymi motywami w odcieniach różu i zieleni na kościowo-białym tle. Nawet w sypialni córki klientów, ten motyw przewija się w postaci stylizowanej tapety Pierre Frey.
Rezultatem jest wnętrze, które emanuje radością i relaksem. Jak sama mówi Pailleret, to przestrzeń “décontracté”, czyli swobodna i nieformalna. Klienci, otwierając drzwi, mają się uśmiechać – i patrząc na tę pałacową rezydencję, trudno o coś innego.
