Omega speedmaster: ikona kosmicznej elegancji w nowej odsłonie
Kiedy słyszymy frazę „mały krok”, od razu kojarzy nam się z lądownikiem na Księżycu. Ale gdy mówimy o pierwszym zegarku na Księżycu, sprawa nabiera zupełnie innego wymiaru. Omega Speedmaster, legenda zegarmistrzostwa, w tym roku zyskuje zaskakującą, odwróconą twarz, która podbija serca kolekcjonerów.
Rewolucja w klasycznym designie
Omega Speedmaster oficjalnie zadebiutował w 1957 roku, ale to dzięki swojej niezrównanej precyzji w mierzeniu czasu w przestrzeni kosmicznej i na powierzchni Księżyca, zyskał miano „Moonwatch”. 21 lipca 1969 roku Buzz Aldrin na zawsze zapisał go w historii. Ale co sprawia, że najnowsza edycja jest tak wyjątkowa? Tarcza, która wywraca do góry nogami znane schematy.
Górna część tarczy to polerowane, czarne wykończenie, pokryte lakierem i szkliwem, które osiąga niesamowity połysk. Pod spodem, warstwa sub-tarcz mieni się bielą. Niektórzy entuzjaści Speedmastera już nadali temu stylowi nową ksywkę – „reverse panda”. To odważne posunięcie, które łączy dziedzictwo z nowoczesnością.
Bransolety, dostępne w dwóch wersjach – złotej i ze stali nierdzewnej – charakteryzują się rozpoznawalnym wzorem ogniw. W sercu każdego Speedmastera bije Omega Co-Axial Master Chronometer Calibre 3861 – najbardziej zaawansowana ewolucja słynnego Calibre 321, który astronauci NASA mieli na nadgarstkach podczas startu. To dowód na to, że te zegarki potrafią wytrzymać wszystko, co rzuci im los. Omega jest również oficjalnym miernikiem czasu Igrzysk Olimpijskich – kto zapomniał o emocjach podczas zawodów skeletonowych?
Cena? Za wersję ze stali nierdzewnej zapłacimy 10 400 dolarów, a za tę ze złota Moonshine – 49 300 dolarów. Inwestycja w legendę, która nigdy nie przestaje zaskakiwać.
Artykuł pierwotnie ukazał się w kwietniowym wydaniu Elle Decor z 2026 roku.