Ucieczka do wnętrza: trend burrowcore, czyli dom jak z baśni
W świecie pełnym niepewności i zgiełku, coraz więcej osób szuka schronienia w czterech ścianach. Nie chodzi jednak o zwykłe zamknięcie się, ale o stworzenie przestrzeni, która otula i koi zmysły. Na scenie projektowania wnętrz pojawia się nowy trend – burrowcore, który przenosi nas do świata bajek Beatrix Potter i ciepłych, przytulnych domków z dzieciństwa.
Czym właściwie jest burrowcore?
Burrowcore to coś więcej niż tylko estetyka. To filozofia życia, która stawia na komfort, bezpieczeństwo i bliskość z naturą. Inspiracją są kryjówki zwierząt w leśnych opowieściach – ciepłe, przytulne i wypełnione ukochanymi przedmiotami. Wnętrza w stylu burrowcore charakteryzują się bogactwem tekstur, miękkimi tkaninami, książkami, świecami i innymi elementami, które tworzą atmosferę intymności i spokoju. To odrzucenie sterylności i minimalizmu na rzecz ciepła, osobistego charakteru i subtelnej nostalgii.
Pamiętacie klimatyczne światy z książek Jill Barklem, pełne skrytek i ukrytych zakamarków? Albo przytulne domki z opowieści o Kubusiu Puchatku? To właśnie te obrazy stanowią fundament trendu burrowcore. W mediach społecznościowych użytkownicy wyrażają tęsknotę za takimi przestrzeniami, pisząc: „Chciałbym, żeby prawdziwe życie wyglądało tak przytulnie” lub „Wreszcie! Coś dla mnie.”

Odejście od minimalizmu, powrót do ciepła
Zauważalny jest przeskok od chłodnej powściągliwości minimalizmu w stronę bardziej otulających i ciepłych wnętrz. Domy przestają być traktowane jako puste przestrzenie, a stają się miejscem schronienia, wypełnionym przedmiotami o znaczeniu i zapraszającymi do odpoczynku. Burrowcore to swoiste, zamieszkałe gabinette ciekawostek, gdzie pokoje kształtują się z tego, co zebrano z biegiem czasu, a nie z precyzyjnie zaplanowanego projektu.
Ten trend jest ściśle powiązany z szerszą tendencją, jaką obserwujemy w 2026 roku: dążeniem do domów o charakterze i indywidualności, które od razu zdradzają, kto w nich mieszka. To także powód rosnącej popularności perełek z second-handów, przedmiotów przekazywanych z pokolenia na pokolenie oraz warstwowego układania dzieł sztuki, rękodzieła i osobistych pamiątek, które nadają wnętrzom głębię i osobisty charakter.

Burrowcore – więcej niż cottagecore
Choć na pierwszy rzut oka burrowcore może przypominać cottagecore, to jednak idzie o krok dalej, tworząc jeszcze bardziej intymną i otulającą przestrzeń. Wnętrza stają się bogatsze i bardziej ekspresyjne, z większą swobodą w wykorzystywaniu wzorów, patyny i pewnej poetyckiej nadwyżki. Pojawia się więcej miejsca na fantazję, indywidualizm, kwiaty i przedmioty, które z czasem zyskują nowe znaczenie. Jak mówi Colette Hallows, terapeutka, która jako jedna z pierwszych zdefiniowała burrowcore w mediach społecznościowych: „Burrowcore odchodzi od kontrolowanych i często nieco wymuszonych elementów cottagecore, stylu skandynawskiego i innych estetyk rustykalnych, by zamiast tego przyjąć przytulne ciepło domów-gniazd, zamieszkiwanych przez zwierzęta w bajkach.”

Burrowcore – to nie tylko dekoracja, to styl życia
W obliczu rosnącego tempa życia i ciągłej presji, burrowcore oferuje oddechu i pozwala na stworzenie oazy spokoju. „Nie musi wszystko pasować do siebie, a nie trzeba wydawać fortuny na dekoracje. Przedmioty można pozyskiwać z lumpeksów, zamiast zamawiać je online. Jeśli coś wydaje się trochę nie na miejscu, po prostu staje się częścią codziennego uroku” – podkreśla Colette Hallows. „Urok tkwi w tym, że to wszystko utrzymuje się samo. Nie trzeba ciągle wkładać wszystkiego z powrotem na miejsce, ponieważ burrowcore odchodzi od idei idealnego porządku i zamiast tego opowiada historię – historię życia.”
W sercu burrowcore leży nie dekoracja, a sposób życia. To powolny, przemyślany rytm, który daje przestrzeń na proste, dotykowe rytuały: gotowanie dżemów z owoców, słuchanie opowieści przy kominku, robienie na drutach lub picie herbaty z rodziną. Wyobrażenie sobie życia w takim gnieździe to nie tylko marzenie o uroczej kredensie pełnej staroci, ale przede wszystkim tęsknota za spokojem, który to wszystko sugeruje. W świecie zdominowanym przez szybkość i produktywność, taka forma ucieczki jest szczególnie kusząca.
