Powrót do dziedzictwa: młodzi projektanci zakochują się w klasyce
Kiedyś bezwstydnie pozbywaliśmy się antyków babci, przekonani, że ciężkie zasłony i meble „brązowe” to synonim starości. Teraz, z niespotykaną dotąd intensywnością, młodzi ludzie wracają po to, co kiedyś uznano za przestarzałe. Rewolucja w projektowaniu wnętrz jest w toku, a granice między pokoleniami zacierają się w zaskakującym tempie.
Echa przeszłości w nowoczesnych domach
Pamiętamy minimalistyczne apartamenty Kennedych z lat 90., gdzie biel Benjamin Moore Decorator’s White królowała bezdyskusyjnie. Jackie z jej chintzami i lustrami w złoconych ramach kontra John z jego sterylnym loftem w Tribeca – wyraźny podział. Dziś ta dualność traci na znaczeniu. Widzimy dwudziestolatków zawieszających złote lampy nad obrazami z polowaniami, a sietdziesięciolatków eksponujących współczesną fotografię na tle białych ścian. Jak mówi Robert Couturier, wybitny projektant wnętrz z Nowego Jorku: „Nie wierzę w projektowanie pokoleniowe. Mam starszych klientów, którzy lubią nowoczesne rzeczy, i młodszych, którzy kochają antyki. Dziś wszystko jest dozwolone, pod warunkiem, że zrobione z klasą.”
To odwrócenie trendów jest szczególnie widoczne w przypadku młodych ludzi, którzy z pasją sięgają po tradycyjne style. Podobnie jak Gen Z odkrywa na nowo modę vintage, kupując klasyki od Ralph Lauren i Giorgio Armani na rynku wtórnym, tak samo polują na pchlich targach i aukcjach internetowych na meble i dodatki, które idealnie pasują do estetyki marki Lauren.
Grayson Thornberry, 26-letni projektant odzieży w Todd Snyder, przyznaje: „Żyję z eBay’a”. Jego mieszkanie w Gramercy, dzielone z innym projektantem, to prawdziwa skarbnica znalezisk – od XIX-wiecznego gobelinu Kalamkari wiszącego na ścianie, po vintageowe koce i pluszaka uszytego z resztek materiałów jego ojca. Inspiracją są dla niego „maksymalistyczne, bardzo angielskie” wnętrza, takie jak te tworzone przez Tafta Alexandra i Scotta Meacham Wooda.
Oczywiście, nawet Thornberry ma swoje granice. „Nie mogę mieć kanapy z kwiatowym obiciem, bo to wygląda na babcine” – śmieje się. Ale dodaje z uśmiechem: „Owszem, mam poduszki z haftowanymi psami.”

W interiorach znajdujemy osobiste historie
Nicholas Chrapliwy, 27-letni dyrektor rozwoju z Durham w Karolinie Północnej, dekoruje wnętrza w stylu tradycyjnym od czasów studiów na Uniwersytecie Duke’a. Już w akademiku otaczał się antycznymi obrazami w złoconych ramach, aksamitnym fotelu i eleganckimi lampami. Jego zainteresowanie wnętrzami pozwoliło mu nawiązać kontakty z innymi pasjonatami, a przyjaźń z antykwariuszem z Princeton University trwa do dziś.
Kiedy Chrapliwy został opiekunem akademickim, jego mieszkanie stało się schronieniem dla studentów. Opisuje swój styl jako „Southern Gothic” i lubi wkomponowywać w wystrój przedmioty noszące ślady czasu – np. uschnięte róże w wazonie, które przypominają mu o tragicznych dziełach pisarzy takich jak William Faulkner i Flannery O’Connor. Przyznaje, że jego styl może być uznany za zbyt wyszukany jak na jego wiek, ale dodaje, że jest niezwykle przystępny cenowo – niedawno kupił kanapę w stylu federalnym za 150 dolarów.
Zmiana pokoleniowa jest dwukierunkowa. Lisa Perry, kurator i projektantka wnętrz, której domy w Nowym Jorku, Palm Beach, na Lazurowym Wybrzeżu i w Hamptons słyną z eklektycznego połączenia nowoczesnych mebli i dzieł sztuki współczesnych artystów, komentuje: „Jestem babcią, a ‘babcia’ uległa całkowitej metamorfozie. To nie jest emoji z siwymi włosami, kucykiem i okularami.” Poprzez Onna House, jej fundację wspierającą sztukę kobiet, Perry obserwuje, jak ludzie w każdym wieku są pociągani przez tradycyjne „babcine” rzemiosła, takie jak robótki ręczne, tkactwo i haft.
„Wszystko się odwróciło do góry nogami” – podsumowuje Perry. W swoim domu w Palm Beach ma niski, żółty fotel Tongue Pierre Paulin z lat 60., który, jak twierdzi, jest zbyt niski, by go pokochał typowy baby boomer. „To prawie jakby starsza osoba kupowała mały samochód sportowy. Nie mogą nawet do niego wjechać i wyjechać bez bólu pleców.” Ale Perry kocha ten wygląd i uważa, że meble nie mają odpowiedniego wieku.
Kate Watson-Smyth, angielska pisarka o designie, która prowadzi retreat’y projektowe we Włoszech, zauważa: „Jeśli odwiedzam młodą osobę, która żyje otoczona antykami, jestem zaintrygowana i od razu chcę ją lepiej poznać, i to samo dotyczy kogoś ze starszego pokolenia, który mógł zdecydować się na budowę betonowego i szklanego domu i wypełnienie go współczesnymi meblami. Obie strony używają swoich domów do opowiadania interesujących historii o sobie.”
Jedyne, co uznaje za prawdziwe faux pas, to bezosobowe pokoje. „Luksusowy hotelowy wygląd w odcieniach beżu jest anatemą dla każdego pokolenia.”
n