Loft w sercu trybeki: francuska elegancja spotyka ducha nowego jorku
Emil Humbert i Christophe Poyet, duet projektowy znany z francuskiego zamiłowania do detali i wyrafinowanego stylu, zrewolucjonizowali przestrzeń loftu w Trybecie, tworząc oazę luksusu i ponadczasowej elegancji. Ich debiutancki projekt w Nowym Jorku, na którego pokrywie zamieszczono ELLE Decor w styczniu/lutym 2017 roku, udowadnia, że klasyczna nowojorska przestrzeń może być równie inspirująca, co europejska.
Architektura z historią, wyeksponowana z wdziękiem
Początkowo loft wydał się projektantom „europejskim marzeniem”. Widok na tradycyjne wieże ciśnień, dachy i winda otwierająca się bezpośrednio do wnętrza – to wszystko charakteryzowało atmosferę „klasycznego Nowego Jorku”. Humbert podkreśla, że nie chodziło o rewolucję w układzie funkcjonalnym, lecz o subtelne „udoskonalenie” istniejącej przestrzeni. <Klauzury i zasłony, zawsze uchylone, stały się manifestem estetycznym Humberta, a dodany promień sufitowy w salonie zniwelował asymetrię, wprowadzając harmonię.
Wielkość mebli, w tym stoły, sofy i zagłówki łóżek, została specjalnie zamówiona u francuskich rzemieślników, a całość uzupełniono starannie wyselekcjonowanymi, zarówno vintage, jak i współczesnymi dodatkami. Największa metamorfoza dotyczyła jednak wejścia. Początkowo winda otwierała się bezpośrednio do loftu, co projektantom wydało się zbyt „intensywne”. Rozwiązaniem okazały się ściany z dębu, kryjące podłogę z marmuru zdobioną owalnym wzorem i owalnym oświetleniem – całość tworzy eleganckie, warstwowe wejście, które buduje atmosferę oczekiwania i wprowadza w świat apartamentu.

Salon pełen życia, kuchnia z nutą zieleni
Projektanci wzięli pod uwagę życzenie właścicieli, którzy pragnęli salonu „pełnego życia”, idealnego do organizacji przyjęć dla nawet 20 gości. Przestrzeń ta, z panoramicznymi oknami i wygodnymi sofami (Damien Langlois Meurinne), vintage daybedem (Andre Cordemeyer) oraz fotelami (Jindřich Halabala dla Thonet), spełnia to zadanie wspaniale. Centralną rolę odgrywa monumentalne dzieło Rudolfa Stingela z 1992 roku, będące hołdem dla nowojorskiej sceny artystycznej. <Eklektyzm, czyli mieszanie stylów, nie jest tu przypadkowy. Humbert podkreśla, że ich eklektyzm opiera się na reinterpretacji i szacunku dla miejsca.
Kuchnia zachwyca dramatyczną kombinacją zielonego kwarcytu i mosiądzu. Zielony kolor, niepowtarzalny w całym apartamencie, kontrastuje z powtarzającym się motywem mosiądzu, obecnym m.in. na zagłówku łóżka w sypialni głównej.

Każdy pokój – indywidualna historia
Ważnym aspektem projektu jest dostosowanie każdego pokoju do jego konkretnej architektury, oświetlenia i funkcji. Sypialnie gościnne, oferujące mniej korzystne widoki, zostały zaprojektowane z dbałością o detale, z wykorzystaniem bogatszych materiałów i cieplejszych barw, tworząc wrażenie kokonu. Z kolei sypialnia główna, zlokalizowana na rogu, z otwartym widokiem, charakteryzuje się stonowaną paletą barw i tkanin.
Formalna jadalnia, z czarnymi, lakierowanymi dębowymi krzesłami Vonnegut/Kraft i żyrandolem Stephena Antonsona, prezentuje się bardziej rzeźbiarsko, podczas gdy salon, z ponadczasowymi meblami, skupia się na funkcjonalności i wspieraniu gościnności. To projekt, w którym francuska elegancja harmonijnie łączy się z nowojorskim duchem, tworząc przestrzeń, która jest zarówno stylowa, jak i funkcjonalna.
„To trochę jak laboratorium, wiecie?” – podsumowuje Humbert, podkreślając eksperymentalny charakter ich pracy. Każdy projekt jest dla nich nowym wyzwaniem, szansą na stworzenie czegoś wyjątkowego i niepowtarzalnego.
